Motoryzacja Czechowice-Dziedzice Motoryzacja Czechowice-Dziedzice

czecho.pl - medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach czecho.pl

medium nr 1 w Czechowicach-Dziedzicach

Sport

  • 9 listopada 2011
  • wyświetleń: 1118

MKS pokonał Jedynkę Erbud

Emocje po ostatniej wygranej jeszcze nie opadły, a siatkarki MKS-u Czechowice-Dziedzice musiały udać się z wizytą do Rybnika na mecz z miejscowym Uczniowskim Klubem Sportowym "Jedynka" Erbud.

Podczas odprawy przedmeczowej trenerka Magda Dzikowska i jej podopieczne brały pod uwagę tylko zwycięstwo. Mogłoby się zdawać, że zadanie nie jest trudne, zwłaszcza, że zawodniczki z Rybnika są niżej notowane niż MKS. Jednak fakt, że nasze siatkarki nie zdobyły w pierwszej rundzie w meczach wyjazdowych ani jednego punktu, przemawiał na ich niekorzyść.

W początkowej fazie meczu czechowiczanki nie weszły w swój odpowiedni rytm gry. Bardzo widoczny był brak ruchu po naszej stronie siatki, co przełożyło się na słabą jakość grze obronnej i asekuracji. Zawodniczki "Jedynki" Rybnik budowały krok po kroku swój kapitał punktowy. Jednak MKS nie pozwolił sobie na stratę wynoszącą więcej niż cztery oczka. Dobra zagrywka i zabójcze ataki Magdy Dzikowskiej pozwoliły na wyrównanie. Na tablicy widniał wynik 16:16 i trener gospodyń musiał poprosić o przerwę dla swojego zespołu. Gra toczyła się punkt za punkt, więc końcówka zapowiadała się pasjonująco. Niestety od stanu 20:21 dla Rybnika nasze siatkarki dotknął kryzys i w tym secie nie zdobyły już punktu. Zawiodła przede wszystkim komunikacja na linii rozgrywająca - atakujące.

Takiego przebiegu zdarzeń MKS nie przewidywał w scenariuszu. Twarze naszych zawodniczek zdradzały wielkie napięcie, które tkwiło w każdej z nich, bo margines błędu był już bardzo niewielki. Na szczęście drugi set od początku toczył się pod dyktando czechowiczanek. Umożliwiła to przede wszystkim dobra, konsekwentna zagrywka, dzięki której udało się podciąć skrzydła czołowej atakującej z Rybnika, na której opierała się cała gra gospodyń. Siatkarki przy jezdne szybko odskoczyły na cztery punkty i do stanu 11:7 wydawało się, że będą do końca kontrolować grę. Kobieca siatkówka jest jednak nieprzewidywalna. Nagle MKS utracił skuteczność. Dobrze ustawione rywalki wybierały słabe ataki z drugiej strony i wyszły na prowadzenie 16:17. Trenerka naszej drużyny poprosiła o czas, a krótka i rzeczowa rozmowa pomogła jej podopiecznym zmobilizować się na arcyważną końcówkę seta. Dobry odbiór pozwolił naszej rozgrywającej uruchomić w końcu środkową Dagmarę Dziadosz. Zawodniczka grająca z numerem "12" wykazała się zabójczą skutecznością, co pozwoliło odwrócić losy drugiej odsłony spotkania, która zakończyła się wynikiem 25:21 dla gości.

Po zmianie stron czechowiczanki zaprezentowały jeszcze lepszą grę. Do grona najlepiej punktujących zawodniczek dołączyła Karina Moc, co dało rozgrywającej jeszcze większe pole manewru. Akcje wyglądały coraz bardziej widowiskowo. Kilka punktów zostało również odnotowanych w rubryce podsu mowującej udane bloki. Set trzeci padł łupem MKS-u, a rezultat 25:15 przyprawił o ból głowy trenera "Jedynki" Rybnik.

Pomimo wysokiej porażki, gospodynie nie zamierzały się poddać i kolejną partię rozpoczęły od mocnego uderzenia. Tym razem to ich zagrywka sprawiła przeciwniczkom spore problemy. Nasze siatkarki oddały inicjatywę. Znów szwankowała skuteczność, a sytuacji nie poprawiała pasywna obrona. W punkcie krytycznym zawodniczki z Rybnika wygrywały już 12:19. W tak trudnych momentach koleżanki zawsze mogą liczyć na ostoję spokoju naszej drużyny Barbarę Gościńską. Gdy ta siatkarka pojawiła się w polu serwisowym, czechowiczanki zdołały odrobić cztery punkty. MKS znów zaczął wierzyć w zwycięstwo. Magda Dzikowska robiła co mogła, aby dogonić rywalki. Naszej liderce wystarczy tylko dobra, szybka piłka do skrzydła, a parkiet po drugiej stronie siatki ugina się od siły ataku. Niestety wynik 21:24 dla "Jedynki" wciąż nie satysfakcjonował MKS-u. D ziewczyny nie złożyły broni i rozpoczęły kolejną, szaleńczą pogoń w drodze do wywiezienia z Rybnika kompletu punktów. Gospodynie wciąż miały piłkę setową w górze, ale czechowiczanki grały w obronie z wielkim poświęceniem. Kibice zgromadzeni na sali nie mogli narzekać na brak emocji. Na tablicy wyświetlał się rezultat 23:24... Czechowiczanki podbiły kolejny atak rywalek i same wyprowadziły kontrę, ale nie dane im było zakończyć akcji. Piłka wbrew prawu grawitacji nie chciała spaść na ziemię, a wymiana trwała dobrą minutę. Po raz kolejny inicjatywa była po naszej stronie siatki, a los czwartej odsłony spoczął w rękach Barbary Gościńskiej. Doświadczona siatkarka znalazła ogromną dziurę w narożniku boiska i właśnie tam posłała piłkę. Lot trwał ułamek sekundy, ale dla wszystkich, którzy uczestniczyli w tej siatkarskiej uczcie była to wieczność. Libero "Jedynki" Rybnik nie podjęła próby obrony, a piłka spadła... Dziesięć centymetrów za linią końcową.

G ospodynie prawie oszalały ze szczęścia. Nasze panie z pokorą zeszły z boiska. Właśnie straciły przynajmniej jeden cenny punkt, ale to nie był koniec świata. Teraz musiały wykorzystać chwilę przerwy na kilka głębszych oddechów i odbudowanie się psychicznie. Czechowiczanki zareagowały znakomicie i od początku tie breaka pokazały swoją drapieżną stronę. Konsekwentną zagrywką siały spustoszenie w szeregach obronnych przeciwniczek, a odpowiedzialność za kończenie ataków została przekazana niezawodnej Magdzie Dzikowskiej. MKS już nie myślał o zmęczeniu i kontynuował agresywną grę, która przyniosła pożądany efekt. Punkt na 8:4 dawał większy komfort gry po zmianie stron, a jednocześnie sprowadzał na gospodynie większy stres. Druga część seta piątego toczyła się punkt za punkt, co było na rękę naszym siatkarkom. Dobra skuteczność była kluczem do końcowego triumfu, a ten był na wyciągnięcie ręki przy stanie 14:11. Rybnik obronił pierwszego match balla. W kolejnej akcji palce zadrżały naszej rozgrywającej, a w konsekwencji Magda Dzikowska dostała niedokładną piłkę na siatkę i została zablokowana przez rywalki. Jednak nic dwa razy się nie zdarza i nasza liderka w swoim stylu zakończyła ten prawie dwugodzinny thriller.

Czechowiczanki napisały szczęśliwe zakończenie tego emocjonującego spotkania. Zapewne czują pewien niedosyt, bo w głębi serca chciały zdobyć komplet punktów, ale na osłodę pozostaje fakt, że to pierwsze wyjazdowe zwycięstwo MKS-u w tym sezonie.

UKS Jedynka ERBUD Rybnik - MKS Czechowice-Dziedzice 2:3 (25:20, 21:25, 15:25, 25:23, 13:15)

taurus, (K.W)

REKLAMA

Komentarze

Zgodnie z Rozporządzeniem Ogólnym o Ochronie Danych Osobowych (RODO) na portalu czecho.pl zaktualizowana została Polityka Prywatności. Zachęcamy do zapoznania się z dokumentem.

REKLAMA